piątek, 27 stycznia 2023

Pożegnanie z Omanem

Ostatni dzien pobytu w Omanie rozpoczął się słoneczna pogodą. To był czas na leniuchowanie, spacery, kąpiel w morzu lub basenie. Temperatura wody basenie, jak podawano, wynosiła 28C!, w morzu 24C,a powietrza 22C. Zatem po obfitym śniadaniu w barze nad basenem, korzystaliśmy z uroków kurortu ładując akumulatory przed nocną podróżą powrotną.



























Wyjechalismy z hotelu po piętnastej, oczywiście z "błogosławieństwem" byłego i obecnego sułtana.



Pokonywaliśmy ponownie drogę do Muscatu wśród gór, przecinającymi je dolinami.








Po drodze zatrzymalismy się w urokliwym miejscu na wzgórzu (na które trzeba było się wdrapac) skąd podziwiać można było wąską zatoczkę wbijajaca się wgłąb lodu. 



W pobliżu, wśród gór usytuowana był szkoła publiczna. 

Aleją wśród palm wjechaliśmy w aglomerację Muscatu. 


Po drodze ponownie obserwowalismy białe budynki mieszkalne, hotele, obiekty handlowe. Wszystko oczywiście w białym kolorze. 






Przybyliśmy do nadmorskiej dzielnicy Qurum. Tu na nadmorskim bulwarze jest miejsce spotkań młodych Omanczyków. My przeszliśmy spory kawałek bulwaru, częściowo schodząc też na rozległą plażę (był odpływ)  by upajać się po raz ostatni widokami podczas zachodu słońca. 









W oddali gmach opery
 






Odwiedziliśmy jeszcze suk na starówce Mutrah, by poczynić jeszcze ostatnie zakupy. Był jeszcze czas na wypicie soczku limonkowo-mietowego oraz zdjęcie z zaczarczafiona kobietami. Właściwie, to one bardziej chciały sobie zrobić zdjęcie z nami. 

Potem skierowaliśmy się w stronę lotniska. Po drodze zatrzymalismy się jeszcze na pożegnalna kolację, tym razem w tureckiej restauracji (chyba po to by uzmysłowić nam kierunek naszej za chwilę podróży). 


Po raz ostatni mogliśmy się delektować smakami i zapachami Orientu. 


Kanafa - deser turecki

W drodze na lotnisko mijaliśmy jeszcze pięknie oświetlony Wielki Meczet Sultana Qaboosa, który zwiedzaliśmy w pierwszym dniu naszego pobytu w Omanie. 

Przybyliśmy na lotnisko, którego budynek został wybudowany z rozmachem. 

Po check-in pożegnaliśmy się z Omanem, którego nie sposób było nie polubić. 

i ustawiliśmy się do długaśnej kolejki do odprawy paszportowej. Tu jeszcze skanowanie twarzy, pieczatka w paszporcie  i formalnie pobyt w Omanie został zakończony. Będąc w kolejce, stała przed nami para arabska: ona zaczarczafiona, z odsłoniętymi tylko oczyma, on nie odstępujący od żony na odległość większą jak 20 cm. Zastanawialiśmy się jak zidentyfikują kobietę podczas odprawy. Podniosła zasłonę dosłownie na sekundę (oczywiście w asyscie męża). My do odprawy podchodziliśmy osobno. 

Przy bramce była podwójna kontrola, najpierw do miejsca oczekiwania na boarding, potem przy wejściu do samolotu. Nasz lot do Istanbulu był opóźniony ok. 1 h. I choć samolot nadrobił czas częściowo opóźnienie, to i tak mieliśmy mało czasu w Istanbule na przesiadkę do Warszawy. Po wyjściu z rękawa samolotu stał człowiek z napisem: "Warsaw", który poprowadził nas szybko do właściwej bramki odlotu. Zastanawia lismy się tylko czy zdążą przeladowac nasze bagaże. 

Nasz lot do Warszawy wystartował z niewielkim opóźnieniem, choć do startu musieliśmy stać w kolejce samolotów. W czasie naszych 2 lotów Turkish Airlines spożyliśmy dwukrotnie obfite  sniadanie z jajecznicą: pierwsze na trasie Muscat-Istanbul o 3 w nocy czasu omanskiego i drugie o 9 czasu tureckiego. Do Warszawy przybyliśmy o czasie 8:40 czasu polskiego. Warszawa, podobnie jak żegnając nas przy wylocie, przywitała nas pochmurną pogodą i temperatura 0C. Odprawa paszportowa, to nowość, miała charakter self-service, podczas której trzeba było zeskanować stronę paszportu ze zdjęciem, odcisk palca i dokonać zdjęcia twarzy, po czym droga wolna. Po wyjściu z lotniska, doznając szoku termicznego (buchnął chłód) i wizualnego (szarość) udaliśmy się do zaparkowanego busika. Załadowaliśmy bagaże i udaliśmy się w drogę powrotną do domu. 

Po nieprzespanej nocy, w kołyszącym busiku zapadliśmy w drzemkę. W snach zapewne były obrazy, smaki i zapachy Orientu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pożegnanie z Omanem

Ostatni dzien pobytu w Omanie rozpoczął się słoneczna pogodą. To był czas na leniuchowanie, spacery, kąpiel w morzu lub basenie. Temperatura...