sobota, 21 stycznia 2023

Łodzie "dowh" i Wadi Bani Khalid

Północny wiatr ucichł i o poranku upajalismy się nadmorskim klimatem.






Po śniadaniu opuściliśmy nasz Turtle Beach Resort, początkowo jadąc po płycie starego lotniska.

Wróciliśmy do Sur by zobaczyć stocznię, gdzie konstruuje się tradycyjne łodzie dowh. Takimi łodziami w odległych czasach wykorzystując monsunowe wiatry do brzegów Omanu docierali żeglarze z Indii. Podobno Marco Polo wzorował się na tutejszych łodziach. Obecnie łodzie produkowane są tylko na zamówienie bogatych szejków. Łodzie wykonywane są z drewna tekowego sprowadzanego z Malezji. Sur za czasów portugalskich był największym portem tego regionu. 











Przejechalismy przez Khor al Batah Bridge i skierowaliśmy się w głąb lądu.

Minelismy budowę wielkiej zapory, która ma uchronić przed okresowymi powodziami wodae napływającą z gór.


Po przejechaniu gór drogą z pewnymi ograniczeniami związanymi z budową autostrady (tu w Omanie na każdym kroku widać rozmach) wjechalismy już na gotowa autostradę (z oświetleniem, z dobrym oznakowaniem) na płaskim już terenie. 



Zjechaliśmy za autostrady do Wadi Bani Khalid, do którego znowu trzeba było wjechać w góry. Ze względu na stromy podjazd zostawiliśmy na przydrożnym parkingu gdzieś w środku pola przyczepkę z bagażami (wrócimy po nią w drodze powrotnej). 

Po drodze obserwowalismy pasące się kępkami traw kozy i wielbłądy. W otoczeniu były skały o zabarwieniu zielonkawym z racji zawartości miedzi. 



Wspinaliśmy się stromymi serpentynami, by potem zjechać do doliny z miasteczkiem, potem znów wzniesienie, aż ukazała się dolina-oaza z palmami. 

To popularne miejsce wypoczynkowe omanczykow, którzy korzystają tu całymi rodzinami z ochłody (miejsce położone w górach i jest dostęp do wody). Wysiedliśmy z busa i po 10 min.marszu ścieżką, a częściowo faladżem dotarliśmy do naturalnych basenów Bani Khalid. Można tu się kąpać lub dać się skubać rybkom. My wybraliśmy degustacje tutejszych soków i kawy z kardamonem i daktylami. 














Wracając rozkoszowalismy się górskimi widokami. 

W miasteczku udaliśmy się na lunch: biriani, humus, kurczak, ciecierzyca i sok mango. 






Udaliśmy się w dalszą drogę, przemierzając ponownie serpentynami góry i zabraliśmy z parkingu naszą przyczepę z bagażami (nikt nie ukradł!) 

Wyjechaliśmy ponownie na autostradę przemieszczając się po płaskim terenie, z czasem jednak zaczęły pojawiać się pagórki wydmowe. Zjechaliśmy z autostrady. Zbliżaliśmy się do piaszczystej, wydmowej pustyni Wahiba Sands.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pożegnanie z Omanem

Ostatni dzien pobytu w Omanie rozpoczął się słoneczna pogodą. To był czas na leniuchowanie, spacery, kąpiel w morzu lub basenie. Temperatura...